Home / Aktualności / TP-Link Tapo – inteligentna żarówka z regulacją jasności

TP-Link Tapo – inteligentna żarówka z regulacją jasności

Chociaż sprzedaż inteligentnych głośników w naszym kraju z roku na rok rośnie, to jednak czynnikiem spowalniającym ją jest brak języka polskiego w tych właśnie urządzeniach. Choć nie jest to jedyna opcja sterowania inteligentnymi urządzeniami, takimi jak kamery czy żarówki, to jednak właśnie czynnik głosowy jest dla wielu kupujących bardzo ważny. Gdy go pominiemy lub zadowolimy się ustawieniem rutyn (albo znamy język angielski w stopniu podstawowym), to opcja zakupu inteligentnych produktów powinna zaświtać w naszych głowach.

Do naszej redakcji trafił na testy jeden z produktów marki TP-Link, a mianowicie inteligentna żarówka Tapo. Przesłana nam żarówka posiada gwint E27 i oferuje możliwość płynnej regulacji jasności za pośrednictwem zarówno Alexy, jak i Google, choć tak naprawdę do szczęścia potrzebujemy jedynie aplikacji Tapo – tej samej, której używaliśmy przy okazji recenzji kamery Tapo C200 czy inteligentnego gniazdka. TP-Link przysłał nam białą wersję żarówki, więc recenzja nie będzie tak długa jak w przypadku kolorowej (firma posiada takie w swojej ofercie), aczkolwiek postaramy się wam ją przybliżyć, a tym samym ułatwić decyzję o jej zakupie lub powstrzymaniu się od niego.

Jej wygląd jest typowy, jak każdej innej żarówki. Tutaj produkt TP-Linka niczym się wśród konkurencji nie wyróżnia. Patrząc na nią, dostrzegamy informację, że możemy regulować jej jasność. Żarówka Tapo oferuje dokładnie tyle samo lumenów co Philips Hue White. Jeśli chodzi o pobieraną moc, to producent podaje 8.7W, co w porównaniu do żarówki 60W jest sporą oszczędnością zużywanej energii, co się wiąże z mniejszymi kosztami użytkowania.

Żarówka Tapo oferuje wsparcie dla standardu 802.11b/g/n, ale szkoda, że nie ma tu też i ac. Jak w większości podobnych produktów, tak i tu mamy do czynienia wyłącznie z siecią 2.4GHz, która, jak wiemy, potrafi być zatłoczona z uwagi na ilość zwykle do niej podłączonych urządzeń.

 

Aplikacja

Jak to już to wielokrotnie wspominaliśmy przy okazji recenzji inteligentnych urządzeń TP-Linka, aplikacja jest mocną stroną całego doświadczenia z tymi produktami. Mowa tu zarówno o łatwym dodawaniu urządzenia, jak i sterowaniu czy automatyzowaniu. Jak widać, można coś zrobić raz a dobrze, a potem dodawać kolejne produkty do tego samego centrum sterowania. Po raz kolejny duży plus dla programistów.

Co więc oferuje wspomniana aplikacja Tapo, jeśli chodzi o inteligentną żarówkę? Szczerze powiedziawszy, dodając w aplikacji przysłany nam produkt, mieliśmy mały dylemat. Producent nie podaje oznaczeń na pudełku, które by korespondowały z tymi w aplikacji. Łut szczęścia chyba sprawił, że opcja na chybił-trafił zadziałała i żarówka była gotowa do testów.

Głównym ekranem, który nam się ukazuje, jest widok żarówki oraz ustalone przez producenta opcje jasności – 5, 25, 50, 75 i 100%. Niemniej jednak, naciskając palcem, możemy co jeden procent zwiększać lub zmniejszać to ustawienie. Jeśli chodzi o jasność to możemy być spokojni. Żarówka pod tym względem zapewni wystarczającą jasność światła do oświetlenia sporej wielkości pokoju a barwa światła bo tego jeszcze nie wspomnieliśmy, jest ciepła. Jeśli ktoś szuka żarówki z barwą zimną lub regulowaną pomiędzy tymi wartościami, powinien poszukać innego produktu.

Ikonka trybiku widoczna w górnym prawym rogu aplikacji odsłania kolejne opcje, takie jak: zmiana nazwy urządzenia, ustalenie opisu lokalizacji, ustalenie opcji jasności (nie muszą one być takie, jakie narzucił producent, co daje nieco większą możliwość dostosowania żarówki do własnych potrzeb), czy w końcu ustalenie, jak żarówka ma się zachować w przypadku niespodziewanej utraty zasilania (czy ma być zastosowana ostatnia ustawiona jasność, czy może konkretna wartość). Z tego miejsca możemy też dowiedzieć się o takich parametrach, jak model żarówki, przyporządkowany adres IP, nazwa podłączonej sieci czy wersja oprogramowania.

Dolna część ekranu to trzy ikonki: kalendarz, samolot oraz zegarek. Sprawne oko dostrzeże jednak małą strzałkę, o której powiemy za chwilę. Za pomocą kalendarza ustalamy tzw. harmonogram, czyli kiedy żarówka ma się włączać czy wyłączać. Do wyboru mamy wschód czy zachód słońca, ale również wskazany przez nas czas i ustawienie, w jakim dniu / dniach ma to zdarzenie nastąpić. Za pomocą ikonki samolotu ustalamy z kolei tryb urlopowy. Za jego pomocą będziemy symulować przypadkowe włączanie i wyłączanie żarówki, co ma sygnalizować, że ktoś jest w domu. Trzecia opcja, zegarek, to tzw. czasomierz. Za jego pomocą możemy ustawić, że po upływie określonego czasu żarówka albo się włączy, albo też się wyłączy.

Wspomniana wcześniej strzałka odkrywa dodatkowe informacje, takie jak podana na opakowaniu możliwość monitorowania zużycia energii. Tutaj zobaczymy, przez jaką ilość czasu żarówka była włączona, ile energii zużyła oraz ile energii udało nam się zaoszczędzić. Raport może uwzględniać dzień dzisiejszy bądź ostatnie 7 lub 30 dni. Odmiennie niż w przypadku kamery Tapo C200, udało nam się nam nadać dostęp do żarówki innej osobie. Osoba ta otrzyma zaproszenie i po jego zaakceptowaniu uzyska możliwość sterowania żarówką.

 

Podsumowując krótkie testy / recenzję żarówki L510 od Tapo, musimy wspomnieć, że jest to udany produkt wspomagany przez nie mniej imponującą aplikację. Na chwilę obecną, po tygodniu testów, wszystko działa jak należy i mamy nadzieję, że w dłuższej perspektywie ta sytuacja nie ulegnie zmianie. W przeciwieństwie do Philipsa nie wiemy, czyich diod używa żarówka oraz jaka jest ich żywotność. Aplikacja jest łatwa w użyciu i oferuje naprawdę sporą ilość opcji konfiguracyjnych. Mając to na względzie, uważamy, że inteligentna żarówka, która na chwilę obecną kosztuje 45 zł, czyli ok. 5 zł mniej niż jej odpowiednik, Hue Philipsa, jest nadal ciekawą propozycją z uwagi na brak konieczności posiadania huba. Jeżeli go mamy, wybór zależy tak naprawdę od preferencji oraz od tego, ile żarówek potrzebujemy (5 zł na sztuce x 10 stanowi już oszczędność 50 zł).

 

O użytkowniku Grzegorz Szałas

Entuzjasta nowych technologii i założyciel portalu Tech Dice. Poza technologią uwielbiam dobry film, dawkę muzyki oraz aktywności na świeżym powietrzu.

Odpowiedz:

Lub

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *

*