Home / Aktualności / gry / StarCraft II: Legacy of the Void – Powrót Króla?

StarCraft II: Legacy of the Void – Powrót Króla?

SC LotV

Legacy of the Void miało przed sobą nie lada wyzwanie. Nie tylko kończyło trylogię StarCrafta II, ale miało też być finałem dla historii, która liczy sobie aktualnie już 15 lat z okładem. Jeśli fabularne wyzwania to za mało, LotV miał do osiągnięcia jeszcze kilka innych rzeczy.

Heart of the Swarm zostawiło u graczy poczucie niedosytu i teraz była ostatnia okazja, by coś z tym fantem zrobić. Co więcej, trzeba było też zawalczyć o utrzymanie widzów i otworzenie tytułu na graczy bardziej niedzielnych. Przez ostatnie pięć lat liczby leciały w dół wręcz nieubłaganie… Dużo wyzwań? Dużo. A czy Legacy of the Void poradziło sobie z nimi? Sprawdźmy.

 

Dla jednego gracza

 

Jako się rzekło, Heart of the Swarm zawodziło trochę, jeśli chodzi o kampanię dla jednego gracza. Odstawało poziomem od tych cudów, do których przyzwyczaił nas Blizzard. Już po paru misjach LotV czułem, że jeden z moich ulubionych deweloperów ma szansę na prawdziwe odkupienie.

Każde z zadań cieszyło się atrakcyjną oprawą, interesującymi wyzwaniami i przemyślanym przebiegiem historii. Co więcej, między misjami mogłem cieszyć oczy wspaniałymi, epickimi przerywnikami, które wyszły daleko poza to, co widzieliśmy w Skrzydłach Wolności i Sercu Roju. Starałem się jednak nie chwalić dnia przed zachodem słońca i swoją przygodę kontynuowałem.

SC LotV 1

Ostatecznie dostałem do dyspozycji 26 misji podzielonych według następującego klucza – trzy dla prologu, dziewiętnaście dla kampanii głównej Protossów oraz trzy dla epilogu (licząc po jednej misji dla każdej z ras).

O ile pierwsze i ostatnie tercety pozostawiały trochę do życzenia pod kątem oprawy, o tyle główne danie okazało się wprost nieziemskie, trzymając opisany wyżej poziom od początku do końca! Muszę tu jednak uczciwie nadmienić, iż choć epilog podszedł mi całkiem w porządku, o tyle pozostawiał uczucie niedosytu. A u niektórych graczy powodował wręcz głęboki zawód, który mi na szczęście się nie udzielił.

Trzeba tu koniecznie poruszyć kwestię poziomu trudności, który również był jednym ze słabszych elementów Heart of the Swarm. Szczęśliwie, Legacy of the Void poszło zdecydowanie w kierunku pierwszej części trylogii SC2, dzięki czemu oferuje niesamowite wyzwanie dla każdego, kto nie jest profesjonalnym zawodnikiem esportowym.

„Normal” jest miłym sposobem na poznanie fabuły, okazjonalnie zmuszając do intensywniejszego klikania. „Hard” potrafi regularnie zaskoczyć, zmuszając do ponownego rozpoczęcia misji. Zaś „brutal”… cóż, to nie gracz przechodzi brutala, tylko brutal gracza. O ile pierwsze trzy misje nie przytłaczają, o tyle od czwartej kampania zaczyna rzucać graczem po całym pokoju.

SC LotV 2

Nie mogę powiedzieć, że Legacy of the Void spełniła wszystkie moje oczekiwania. Jestem fanboyem Blizzarda od wielu lat, czytałem całą masę książek osadzonych w uniwersum StarCrafta przez co… cóż, niektórych moich potrzeba ta kampania nie mogła już zaspokoić. Przekonałem się o tym przy okazji HotS i postanowiłem zrezygnować z części moich oczekiwań. Dlatego przy LotV bawiłem się aż tak doskonale. I bawić się będę jeszcze przez długi czas, ponieważ „hard” i „brutal” nie przejdą się same w stu procentach.

 

Dla dwóch

 

Legacy of the Void to pierwsza w historii StarCrafta część, która zaoferowała dużo nowej zawartości przygotowanej stricte dla dwóch graczy. Dostaliśmy dwa nowe tryby, które będą genialną rozrywką dla starych wyjadaczy i mogą okazać się genialnym punktem startowym dla nowych gwiezdnych bojowników.

SC LotV 3

Pierwszy tryb ma wymowną nazwę „Co-op”. Wraz z kolegą (lub losowym graczem) dostajemy do wyboru jeden z kilku scenariuszy, w którym będziemy walczyli przeciwko sztucznej inteligencji. Każdy z zawodników wybiera sobie bohatera, z którego umiejętności będzie chciał korzystać, i rzuca się w wir walki. To świetny sposób na zapoznanie się z podstawami gry.

Jest to też niezła opcja do podszlifowania owych podstaw, jeśli wybierze się jeden z wyższych poziomów trudności. Co więcej, dla weteranów jest to tryb o tyle ciekawy, że oferuje jednostki i ulepszenia, których w innych trybach nie ma ze względu na balans ras. Ot, bardzo przyjemne urozmaicenie.

SC LotV 4

Drugą z nowych opcji rozgrywki jest tryb „Archon”. Dwa zespoły – każdy składający się z dwóch gracz – stają w szranki przeciw sobie w typowym formacie 1v1, z tą różnicą, że każda z baz jest sterowana przez dwie osoby. To świetny sposób dla nowych osób, by poznać tajniki StarCrafta II. Wystarczy znaleźć bardziej doświadczonego kolegę, dobrać się z nim w parę, obserwować zagrywki, chłonąć i uczyć się. Jest to też rewelacyjna zabawa na wyższych poziomach wtajemniczenia, umożliwiająca podział na role. Dla przykładu, jeden z graczy może się skupić na kontrolowaniu głównej armii, drugi zaś zajmuje się rozwojem bazy i walką podjazdową. Możliwości są nieograniczone.

 

Dla wielu

 

Mam wrażenie, że w trybie dla wielu graczy Blizzard wprowadził przy okazji Legacy of the Void więcej zmian, niż widzieliśmy to przy przejściu z SC1 na… SC2. Przebudowie całkowicie uległa ekonomia, zupełnie przekodowany został zegar gry, co może wydawać się zabawne dla niewtajemniczonych… Nie będzie się zaś śmiał żaden z tych graczy, którzy są z marką od początku i dobrze wiedzą, że minuta w StarCrafcie i w świecie rzeczywistym to dwie bardzo odległe rzeczy.

SC LotV 5

Co więcej, każda z ras dostała nowe jednostki. Terranie mają teraz do dyspozycji Liberatora, przypominającego trochę latający czołg oblężniczy. Dostali również Cyclone, też jednostkę mechaniczną, mogącą prowadzić ostrzał w ruchu. Królowa Zergów ma teraz pod swoją kontrolą klasyczne Lurkery, które powróciły z czasów Brood Wara i sieją postrach w szeregach graczy. Do arsenału robali zostały również wcielone Ravagery, będące wyższą ewolucją Roachy. Z kolei mieszkańcy Aiur mają nową jednostkę dużego kalibru, wzorowaną na staruteńkim Reaverze. Mowa o Disruptorze, który – po odpowiednim opanowaniu – potrafi siać niesamowite spustoszenie. Dostali również Adepta, lekką jednostkę, służącą do wczesnej walki podjazdowej.

Po przebudowaniu ekonomii i dodaniu jednostek styl gry zmienił się nie do poznania. O ile dotąd pierwszych 5-7 minut często przebiegało relatywnie spokojnie, o tyle teraz akcja zaczyna się prawie natychmiast. Gracze zakładają nowe bazy często już w pierwszej minucie, dobijając do liczby trzech baz gdzieś między minutą 3 a 6, zależnie od przyjętej strategii. Kiedyś taka ekonomia była dostępna tylko dla najbardziej zachłannych Zergów, teraz zaś może stać się nowym standardem.

SC LotV 6

W Legacy of the Void rozegrano już kilku ciekawych turniejów i, póki co, mam wrażenie, że gra ruszyła w ciekawym kierunku. Mecze ogląda się świetnie, chociaż już widać, że parę kwestii może wymagać dalszego balansowania. Albo dalszej nauki przez profesjonalistów – bardzo możliwe, że w wielu przypadkach problemem nie jest równowaga, a efekt nowości. Pozostaje mieć nadzieję, że LotV okaże się grą na tyle ciekawą, by przyciągnąć nowych widzów przed ekrany, zaś starych kibiców zachęcić do powrotu.

 

Dla wszystkich?

SC LotV 7

Jednym z celów Blizzarda, przyświecających premierze ostatniego dodatku, było zwiększenie przystępności StarCrafta II i przyciągnięcie nowych graczy. Czy to się udało? Na razie ciężko dać jednoznaczną odpowiedź, ale uczciwie muszę przyznać, iż… ta idea chyba gdzieś lekko się zagubiła podczas projektowania i poprawiania kolejnych rozwiązań. W wielu aspektach SC2 stało się trudniejsze, a nie łatwiejsze, tym bardziej podnosząc próg wejścia dla nowych graczy. Pozostaje mieć nadzieję, że tryb „co-op” oraz „archon” będą dobrym punktem startowym. Bardzo na to liczę, gdyż StarCraft jest nadal jedną z moich największych growych miłości.

 

Plusy:

-bardzo dobra kampania dla jednego gracza

-tryby dla dwóch graczy

-niesamowicie przebudowany multiplayer

 

Minusy:

-fabularnie pozostawia lekki niedosyt

-nadal dla wielu osób będzie daleko zbyt trudna

Legacy of the Void miało przed sobą nie lada wyzwanie. Nie tylko kończyło trylogię StarCrafta II, ale miało też być finałem dla historii, która liczy sobie aktualnie już 15 lat z okładem. Jeśli fabularne wyzwania to za mało, LotV miał do osiągnięcia jeszcze kilka innych rzeczy. Heart of the Swarm zostawiło u graczy poczucie niedosytu …

Ocena końcowa

Grafika
Oprawa dźwiękowa
Tryb pojedynczego gracza
Tryb multiplayer
Ocena końcowa

Epic

Podsumowanie : W wielu aspektach Star Craft II: Legacy of the Void stało się trudniejsze, a nie łatwiejsze, tym bardziej podnosząc próg wejścia dla nowych graczy. Pozostaje mieć nadzieję, że tryb "co-op" oraz "archon" będą dobrym punktem startowym.

Twoja ocena: 4.9 ( 1 votes)
95

O użytkowniku Tomasz Kozioł

Pasjonat filmowy i zapalony gracz niemalże od "początków świata". Cenię sobie również dobre książki, komiksy, muzykę i podróże.

Odpowiedz:

Lub