Home / Recenzje / Muzyka / Scooter – The Fifth Chapter

Scooter – The Fifth Chapter

scooter t5c
Na początku tej recenzji chciałbym się przyznać iż jeśli chodzi o Scootera, to wychowałem się na jego wczesnej twórczości. Moim (i nie tylko) zdaniem początkowa twórczość tego artysty zainicjowała, lub przynajmniej pomogła gatunkowi Rave rozwinąć się do rozpoznawalnego poziomu.

Ja sam wychowałem się na albumach Wicked, The Age of Love, No time to chill czy Jumpin’ All Over the World. Po nich Scooter zaczął się nieco ‘psuć’ co zaowocowało moim mniejszym zainteresowaniem jego twórczością. Tak to zresztą bywa w świecie motoryzacji, nieprawdaż? No dobrze, ale żarty na bok i skupmy się na recenzji T5C.

Tym samym z większym zainteresowaniem sięgnąłem po najnowszy album zatytułowany The Fifth Chapter czy jak kto woli Piąty Rozdział.

Album zawiera 29 kawałków, no i właśnie tu zaczyna się problem. Jakikolwiek posiadam do Scootera sentyment, nie zmienia to faktu iż strasznie się namęczyłem aby je wysłuchać. Nie odbierzcie mnie źle w tym miejscu ale jak można inaczej ująć fakt iż ponad połowa jest słabej jakości, a połowa z pozostałej części to remiksy przebojów tego wykonawcy. Mam tu na myśli How much is the fish, Maria,Jigga Jigga i sami możecie chyba dodać resztę.

Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że z tego dwupłytowego albumu spokojnie można byłoby zrobić jeden, lecz kto by go wtedy kupił. Wspomniane remiksy balansowały niedosyt pozostałego “siana” jaki wypchano tą kolekcję. Jak już muzycznie utwór nadawał się do słuchania, to słowa waliły kiczem i wołały o pomstę do nieba. Składanka nie jest ogólnie najgorsza, do najlepszej też jej sporo brakuje. Wnioski wyciągnąć można samemu.

Wśród innych myśli jakie dobiegały do mojej głowy słuchając The Fifth Chapter (T5C) było to, że Scooter się naprawdę wypalił jak część wielkich artystów i nie sprostał presji wypuszczania przemyślanych utworów.

Jest dla mnie irytujące pakowanie czegoś na siłę, i takie praktyki nie powodują uspokojenia sumienia spowodowanego wydaniem 40 zł za wersję podstawową (empik), w której jest jedyne pierwsze 17 utworów (bez remiksów klasyków Scootera).

Mam nadzieję, że The Fifth chapter Scootera będzie ostatnim (słabym) albumem tego wykonawcy. Nieprzemyślaną kompozycję ratowały wokale gości, lecz nie było to wystarczające do pełnego polecenia tej płyty. Jak wsponniałem na początku wychowałem się na twórczości tego artysty, tym bardziej przykro patrzeć (i słuchać) tego co tym razem stworzył.

Wersja rozszerzona jest nieco lepsza niż podstawowa, gdyż zawiera remiksy największych przebojów, lecz mimo to pozostawia jednak pytanie czy warto inwestować w dwupłytową składankę, czy może same remiksy kupić osobno.

Przed waszym ewentualnym zakupem The Fifth Chapter radziłbym go gdzieś posłuchać. Być może liczba podobających się wam utworów będzie inna niż moja. Nie wiem czy kupując ten album, za jakiś czas bym do niego wrócił.

Jak bardzo bym nie chciał, nie mogłem podciągnąć oceny końcowej. Nie zwykłem oszukiwać samego siebie, was też bym oszukiwać nie chciał.

 

 

Scooter T5C

Na początku tej recenzji chciałbym się przyznać iż jeśli chodzi o Scootera, to wychowałem się na jego wczesnej twórczości. Moim (i nie tylko) zdaniem początkowa twórczość tego artysty zainicjowała, lub przynajmniej pomogła gatunkowi Rave rozwinąć się do rozpoznawalnego poziomu. Ja sam wychowałem się na albumach Wicked, The Age of Love, No time to chill czy …

Ocena końcowa

Muzyka
Teksty
Kompozycja

Słaba

Podsumowanie : Mam nadzieję, że The Fifth chapter Scootera będzie ostatnim (słabym) albumem tego wykonawcy. Nieprzemyślaną kompozycję ratowały wokale gości, lecz ni było to wystarczające do pełnego polecenia tej płyty. Wersja rozszerzona jest nieco lepsza niż podstawowa gdyż zawiera remiksy największych przebojów. Pozostawia jednak pytanie czy warto inwestować w dwupłytową składankę czy same remiksy kupić osobno.

Twoja ocena: 2.65 ( 4 votes)
48

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
wpDiscuz