Home / Muzyka / Prodigy – The day is my enemy

Prodigy – The day is my enemy

The-Prodigy-The-Day-Is-My-Enemy
The day is my enemy to najnowszy album znanej chyba wszystkim grupy Prodidy. Mają oni na swoim koncie niezliczoną liczbę hitów, na których wychowało się nie jedno pokolenie.

Jako, że śledzenie poczynań Prodigy spadło na dalszą pozycję w moich codziennych obowiązkach, postanowiłem się bliżej przyjrzeć co tym razem zmajstrowali, odszukując w swojej pamięci ich najlepsze utwory.

Posiadająca 13 utworów płyta, z kopniakiem w brzuch uderzyła mnie dosyć mocno sprawiając, że miałem oachotę na dzikie niczym koncertowe skoki, aby wyrazić swoje emeocje, które powodowały kolejne utwory. Muszę to od razu przyznać, że bez problemu odnalazłem dawnego ducha zespołu, tym samym oszczędzając sobie (i wam) odszukiwania sensu wudania kolejnej płyty, która przynajmniej dla części tzw. weteranów, stanowi tylko i wyłącznie sposób zarobku.

Trzeba zaznaczyć, że tytuły utworów doskonale odzwierciedlają założenia Prodigy, w tym Nasty, Destroy czy Get your fight on, nazywając tylko kilka z nich.

Niemniej jednak zauważyłem nieco (przynajmniej dla mnie) monotonny i powtarzający się w niektórych kawałkach rytm, który jakby został celowo umieszczony, aby tylko zapchać dziuręw całym albumie.

Wspomniane wcześniej Nasty, Destroy, Get your fight on czy Medicine skutecznie ratują całą płytę, jednak jak sobie pomyślałem, chyna nie na tyle skutecznie abym chciał ją słuchać dosłownie w kółko.

Nie zdecydowałem jeszcze czy ją kupię, i tak słuchając potrzeba dobrej chwili aby dojść do tego wniosku. Czy w takim razie mógłbym ją wam polecić? I tak, i nie. Jeśli jesteście zagorzałymi fanami grupy Prodigy to odpowiedź nasuwa się sama, jeśli jednak nie i ktoś polecił ją wam, to radziłbym ze swojej strony ją przesłuchać np. w sklepie i dopiero podjąć tą decyzję.

Gdybym miał się kierować reputacją tej grupy, to kupił bym album „The day is my enemy” juz teraz klikając „Kup teraz” czy biegnąc w podskokach do sklepu. Na razie tego nie zrobiłem, więc sami rozumiecie.

Płyta jest dobra, ale ma nieco gorzki posmak i pomimo, że czasami w mojej kuchni pojawia się ryż z sosem słodko-kwaśnym Uncle Bens, to nie jest to dosyć częsta potrawa, co poniekąd reflektuje wnioski dotyczące płyty.

Używając procentowej reprezentacji polecam / odradzam, byłaby ona bliska 55 procentom na polecam, ale taka różnica w indywidualnym przypadku może nie być zbyt trafianą, więc jak wspomniałem wcześniej, przesłuchajcie zanim kupicie.

Prodigy The day is my enemy

The day is my enemy to najnowszy album znanej chyba wszystkim grupy Prodidy. Mają oni na swoim koncie niezliczoną liczbę hitów, na których wychowało się nie jedno pokolenie. Jako, że śledzenie poczynań Prodigy spadło na dalszą pozycję w moich codziennych obowiązkach, postanowiłem się bliżej przyjrzeć co tym razem zmajstrowali, odszukując w swojej pamięci ich najlepsze …

Ocena końcowa

Słowa
Muzyka
Utwory
Ocena ogólna

Hmmm...

Podsumowanie : Płyta jest dobra, ale ma nieco gorzki posmak i pomimo, że czasami w mojej kuchni pojawia się ryż z sosem słodko-kwaśnym Uncle Bens, to nie jest to dosyć częsta potrawa, co poniekąd reflektuje wnioski dotyczące płyty.

Twoja ocena: Oceń jako pierwszy !
74