Home / Muzyka / Metal / Metallica – Hardwired to Self-Destruct

Metallica – Hardwired to Self-Destruct

metallica-hardwired

MetallicaHardwired to Self-Destruct to najnowszy album amerykańskiego zespołu z gatunku potocznie zwanym “metalem”. Swoją premierę płyta miała 18 listopada, czyli dosłownie kilka dni temu. Czy warto wytrząsnąć nieco złociszy z portfela aby nabyć dwie płyty CD z 12 utworami, na to mam nadzieję wam odpowiedzieć w niniejszej recenzji.

Jako fan grupy Metallica nie mogłem przejść obojętnie wobec tego albumu, aczkolwiek pomimo zamówienia płyty w przedsprzedaży, miałem pewne wątpliwości. Płyty, które mógłbym w całości polecić każdemu miały premiery dobrych kilka lat temu, po tym moim zdaniem band nie tyle podupadał na jakości, co nieco sobie odpuścił.

Kill ‘Em All, Ride the Lightning, Master of Puppets, …And Justice for All czy czarny album Metallica miały premiery w latach 80-tych i były dla mnie wyznacznikiem trendu, stylem życia, który po części obrałem i z czym utożsamiam się po dzień dzisiejszy. Późniejsze premiery płyt, choć znaczące nie odbijały się takim echem w mojej pamięci jak tamte. 

Szczerze powiedziawszy, nie zamawiałem płyt z wyprzedzeniem już od dawna, a to z prostego powodu, że spora część zespołów zaczęła jechać na renomie, a mniej wysiłku wkładała w dorównanie do hitów, które przyniosły im sławę. Nie mówię tu o kopiowaniu tego samego, ale o tzw. standardzie, wyznaczniku, po którym dosłownie każdy mógł np. powiedzieć – “To Metallica!”. No ale coś mnie skusiło, aby nie czekać na recenzje i opinie innych i dostać swój egzemplarz Hardwired to Self-Destruct do swojej skrzynki właśnie 18 listopada.

Nawet w podstawowej edycji albumu otrzymujemy porządne opakowanie z dwiema płytami CD i książeczką ze słowami do zawartych na płytach utworów. Po krótkim zapoznaniu zostałem tylko ja i muzyka. Słuchawki na uszy i jazda.

metallica-hardwired-1

Każdy z utworów to większości co najmniej 6 minut, przeważnie szybkiej siekanki serwowanej na zimno przez Jamesa Hetfielda i resztę. Wszyscy się starzeją, ale chłopaki nadal dają radę i po kilku kawałkach wiedziałem, w jakim kierunku zmierza cała płyta, a w zasadzie dwie. Grupie udało się stworzyć coś niepowtarzalnego, nowe kawałki z nutą starego brzmienia, z płyt które wspomniałem wcześniej – to tylko podnieciło rozpalony przez pierwszy utwór Hardwired ogień.

Atlas, Rise, drugi kawałek tym bardziej nie oszczędza. Tu właśnie zaczęły się pojawiać migawki z przeszłości, kiedy człowiek miał te kilkanaście lat i mniej problemów. No i kiedy rodziło się wiele legend, które są z nami do dziś. Ulrich, Hammet i Trujillo poza strzelającym słowami Hetfieldem, nie popuszczają a ni na chwilę. Ten utwór to chyba jeden z szybszych ze znajdujących się na płytach tego albumu. Zresztą jak może wspomniałem, całość jest dosyć szybka i mnie to jak najbardziej pasuje, tym razem zadowoliłem się dosłownie kilkoma utworami w wolniejszej tonacji.

Moth into flame jest kolejnym przykładem majstersztyku zespołu Metallica. Nie jedynym, co muszę przyznać, bo w Hardwired to Self-Destruct jest ich całkiem sporo. Niemniej zdarzył się pojedynczy moment, kiedy pomyślałem – “Naprawdę?”. Zresztą, gdyby wszystko było idealne, mógłbym spokojnie wcisnąć ten album każdemu, nawet nielubującemu się w tym gatunku muzyki.

metallica-hardwired-2

Czy zatem można polecić Hardwired to Self-Destruct? Z czystym sumieniem tak. Jak wspomniałem na początku tej recenzji, miałem pewne obawy, aczkolwiek tym razem bezpodstawne. Jestem z tego bardzo zadowolony, bo jakkolwiek jak każdy, nie lubię się mylić, niemniej tym razem się z tym pogodzę.

Album jest dobrze skomponowany zarówno pod kątem słów, jak i muzyki. Zespół się postarał, czego dowodem jest to, co wyszło. Nie zapeszając, mam nadzieję, że przyszłe premiery płyt zespołu Metallica będą co najmniej tak udane jak tak ta. Ja udaję się do słuchania po raz kolejny 12 kawałków, a wam radzę udać się do sklepów po swoją kopię. Czego jak czego, ale jestem pewny, że po pierwszym ich przesłuchaniu się ze mną zgodzicie. Dobrze wydane pieniądze.

 

Metallica – Hardwired to Self-Destruct to najnowszy album amerykańskiego zespołu z gatunku potocznie zwanym “metalem”. Swoją premierę płyta miała 18 listopada, czyli dosłownie kilka dni temu. Czy warto wytrząsnąć nieco złociszy z portfela aby nabyć dwie płyty CD z 12 utworami, na to mam nadzieję wam odpowiedzieć w niniejszej recenzji. Jako fan grupy Metallica nie mogłem …

Ocena końcowa

Słowa
Muzyka
Dobór utworów
Ogólnie

Godny polecenia

Podsumowanie : Czy zatem można polecić Hardwired to Self-Destruct? Z czystym sumieniem tak. Jak wspomniałem na początku tej recenzji, miałem pewne obawy, aczkolwiek tym razem bezpodstawne. Album jest dobrze skomponowany zarówno pod kątem słów jak i muzyki. Zespół się postarał, czego dowodem jest to co wyszło.

Twoja ocena: 4.55 ( 1 votes)
89

O użytkowniku Grzegorz Szałas

Entuzjasta nowych technologii i założyciel portalu Tech Dice. Poza technologią uwielbiam dobry film, dawkę muzyki oraz aktywności na świeżym powietrzu.

Odpowiedz: