Home / Filmy / Akcja / John Wick Chapter 2 – recenzja

John Wick Chapter 2 – recenzja

John-Wick-chapte-2-Logo

Na pierwszą część perypetii niezwykle utalentowanego mściciela z Keanu Reevesem wpadłem zupełnie przypadkiem, a do tego dokładnie kilka dni temu. Przypadkiem też, film John Wick Chapter 2 trafił niedawno do kina, gdzie udałem się z równie nieplanowanym entuzjazmem. Czy było warto wydać kilkadziesiąt złotych, czy może druga część okazała się rozczarowaniem? O tym w niniejszej recenzji.

John-Wick-chapte-2 02

Słowem wstępu chciałbym powiedzieć, że czasy gdzie wyżynanie przeciwników w pień na styl Rambo, minęły dla mnie bezpowrotnie. Tak przynajmniej myślałem do czasu natrafienia na Johna Wicka. Tak w przypadku pierwszej części, jak i przy rozdziale drugim (napomnę, że nie mam pojęcia dlaczego, nazwano go tak, a nie John Wick 2), od początku do końca przechodziły mnie ciarki podekscytowania od początku do końca filmu.

Pomimo że główna akcja filmu rozgrywa się w Rzymie, to nie uświadczymy zbytnio przepięknych plenerów tego miejsca, gdyż reżyser zdecydował się skoncentrować się na niektórych elementach tej lokalizacji takiej jak ruiny czy główny plac. Niemniej jednak tak jak wspomniana reszta, nie odwraca zbytnio uwagi od głównej wątku, czyli pewnego rywalizacji rodzeństwa w rządzeniu włoską mafią czy chęci spokojnego życia Wicka.

Ważne jest także to, że tak naprawdę fanem Keanu Reevesa nigdy tak naprawdę nie byłem, no może poza jego rolami w Matrixie, ale to było wieki temu. Niemniej jednak jestem zdania, że gra on niezmiernie dobrze, co potwierdziło się nie raz, nie dwa, do tego w przypadku recenzowanego filmu aż nadto. Co by nie było poświęcenie tego aktora np. w postaci treningów sztuk walki potrzebnych do filmu jest co najmniej imponująca. Tak samo było jeśli chodzi o zapoznanie się aktora z bronią, czy trenowanie celności. Nieco więcej o tym możecie dowiedzieć się z tego filmiku. Przejdźmy jednak do samego filmu.

Przesłanie jet chyba najważniejsze

john-wick-2 01Uwielbiam filmy akcji, ale szerokim łukiem omijam produkcje, które nie mają w sobie tego „czegoś”, których akcja nie ma żadnego podłoża, lub jak niektórzy to nazywają „przesłania”.

Drugi rozdział z życia Johna Wicka, który po przejściach ukazanych w pierwszej części (utrata żony i psa), chciał odejść na zasłużoną emeryturę, jest równie, jeśli nie bardziej ekscytujący i trzymający w napięciu niż wspomniany pierwowzór. Co więcej, połączenie faktów czy wyjaśnienie kilku kwestii z oryginału, zostało osiągnięte w bardzo przystępny i zrozumiały chyba dla każdego sposób.

Tak jak wspomniałem, cenię sobie przesłania filmów, a tego tu z pewnością nie zabrakło. Tak jak w pierwszej części John ścigał swoich oprawców za kradzież swojego ukochanego samochodu oraz zabicie szczeniaka, którego podarowała mu (jakkolwiek dziwnie to brzmi) żona po swojej śmierci, tak w drugiej części poza odzyskiwaniem auta, doszło jeszcze zniszczenie domu, szantaż czy honor głównego bohatera. 

Także obsada Laurenca Fishbourna (Morpheus z Matrixa) bardzo przypadła mi do gustu, aczkolwiek przywołała ich wspólna rolę w Matrixie, a na koniec filmu niepotrzebne myśli o podobieństwach obu filmów. Podobało mi się jednak użycie chyba całej obsady z pierwszej części. Pozwoliło to w łatwiejszy sposób na kojarzenie faktów w filmie. 

Niezaprzeczalnym atutem po raz kolejny okazał się w przypadku tej części humor, czy to w postaci grabarzy, pracowników hotelu czy przy kilku innych sytuacjach. Niemniej jednak jego dawka była naprawdę minimalna, co wyszło tej produkcji na dobre, gdyż nie odwracało zbytnio widza od tego co w filmie było najważniejsze – akcji, w tym eliminowania przestępców. Ważnym elementem filmu są zarówno sceny Gun-Fu (połączenie walki bronią i sztuk walki), które w wyraźny sposób odróżniają ten film od produkcji z Bondem lub Jasonem Bournem, jak i sceny walki niczym z baletu (zsynchronizowane, z pięknymi sceneriami) z użyciem noży. Jest to swoista wizualna uczta dla naszych oczu.

Elektryzującym elementem całej układanki z pewności jest też ścieżka dźwiękowa. Po raz kolejny została ona idealnie dopasowana do całości i podnosi poziom adrenaliny w odpowiednich momentach tej produkcji. Jeśli możecie, polecam kupno ścieżki dźwiękowej z obu części Johna Wicka.

Co poszło nie tak

John Wick Chapter 2 04

Wśród niedociągnięć, które zauważyłem w tej produkcji, a które szczerze powiedziawszy nieco mnie rozczarowały, były sceny z niektórymi statystami. Jak można bowiem nazwać scenę walki w metrze, podczas, której pasażerowie zamiast uciekać jak dwóch osobników okłada się nożami, czy gdy w podziemiach strzela do siebie, siedzą lub stoją, jakby to było czymś najbardziej normalnym. Również nie do końca rozumiałem rolę policjanta Jimmiego, który za każdym razem kiedy widział Wicka mówił „Co tam John, pracujesz?” i odchodził. Nie ma przecież nic dziwnego, że w domu masz setkę trupów, lub twoja posesja wyleciała właśnie w powietrze. Może to również miało na celu nie rozpraszanie widza, sam nie wiem.

Ostatnią rzeczą, która nie do końca mi się podobała było użycie w scenie końcowej chyba każdego człowieka z planu jako wroga naszego bohatera. W rzeczywistym świecie też istnieją  agenci, jednak jak sami przyznacie, nie możliwe jest chyba aby 100 procent danej populacji szpiegowało.

Jedyną rzeczą, której nie mogłem rozszyfrować po raz kolejny była symbolika złotych monet, które stanowiły swoisty sposób zapłaty w świecie ukazanym w filmie. Płacił nią główny bohater za wszelkie usługi grabarzy, w hotelu czy przy kilku innych okazjach, a których miał całą całą walizkę. Co tak naprawdę oznaczały? Być może wy rozszyfrujecie tą tajemnicę.

Czekając na rozdział trzeci…

John Wick Chapter 2 05

John Wick: Chapter 2 to kolejna część przygód zawodowego zabójcy, która jak pierwowzór wciąga od początku do końca. Reżyser Chad Stahelski stanął ponownie na wysokości zadania i oddał nam pełną wrażeń produkcję bazującą na sprawdzonej wcześniej recepturze. Co więcej mając na uwadze zakończenie filmu, domyślać się można kolejnych części. Ilu? Tego na razie nie wiadomo.

Podążając za perypetiami głównego bohatera można mieć niedosyt, aczkolwiek w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Do tego niejednokrotnie (jeśli zdecydujecie się obejrzeć ten film, a uważam, że powinniście), dochodzi wrażenie jakbyśmy to właśnie my w prezentowanej w filmie akcji uczestniczyli. 

Pierwszą część Johna Wicka obejrzałem w domowym zaciszu, na drugą zdecydowanym krokiem udałem się do kina. Na jakikolwiek sposób obejrzenia drugiego rozdziału byście się nie zdecydowali, z pewnością nie będziecie rozczarowani. Aktorzy tacy jak Keanu Reeves, Laurence Fishburne, Common, Ruby Rose, Claudia Gerini, Riccardo Scamarcio czy Lance Reddick popisali się swoimi umiejętnościami tak czy inaczej. Dzięki ich zaangażowaniu, a także całej ekipy uczestniczącej w produkcji, widz otrzymuje krwawą, aczkolwiek bardzo ciekawą audio-wizualną ucztę, którą będzie pamiętał do kolejnej części filmu z serii John Wick.

Na pierwszą część perypetii niezwykle utalentowanego mściciela z Keanu Reevesem wpadłem zupełnie przypadkiem, a do tego dokładnie kilka dni temu. Przypadkiem też, film John Wick Chapter 2 trafił niedawno do kina, gdzie udałem się z równie nieplanowanym entuzjazmem. Czy było warto wydać kilkadziesiąt złotych, czy może druga część okazała się rozczarowaniem? O tym w niniejszej recenzji. …

Ocena końcowa

Akcja
Oprawa wizualna
Ścieżka dźwiękowa
Ocena Ogólna

Godny polecenia

Podsumowanie : Podążając za perypetiami głównego bohatera można mieć niedosyt, aczkolwiek w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Do tego niejednokrotnie (jeśli zdecydujecie się obejrzeć ten film, a uważam, że powinniście), dochodzi wrażenie jakbyśmy to właśnie my w prezentowanej w filmie akcji uczestniczyli.

Twoja ocena: 3.95 ( 1 votes)
93

O użytkowniku Grzegorz Szałas

Entuzjasta nowych technologii i założyciel portalu Tech Dice. Poza technologią uwielbiam dobry film, dawkę muzyki oraz aktywności na świeżym powietrzu.

Odpowiedz: