Home / Recenzje / Filmy / Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy

Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy

Gwiezdne Wojny Przebudzenie Mocy main

Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy to najnowsza część kosmicznej sagi, w której tym razem wystąpiły takie gwiazdy jak Harrison Ford, Mark Hamill, Carrie Fisher, Adam Driver, Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac, Lupita Nyong’o,Andy Serkis, Domhnall Gleeson, Anthony Daniels, Peter Mayhew, czy Max von Sydow.

Film ten powstał pod szyldem Disneya, po tym jak ten przejął Lucas Film nieco ponad trzy lata temu, tym bardziej napawając mnie zarówno niepewnością co do jakości całej produkcji, a zarazem emocjami, gdyż od nowej serii Star Wars stałem się ich “poniekąd” fanem. Poniekąd, gdyż nie kolekcjonuję figurek i innych gadżetów, nie kupuje wersji kolekcjonerskich gier, aczkolwiek doceniam całą ideę. W niniejszej recenzji postaram się na ile to możliwe nie odkrywać wszystkich kart, ale i tak odpowiedzieć na pytanie czy warto, a jeśli tak to dlaczego, zobaczyć ten film.

 

Copyrights: Disney

Copyrights: Disney

Akcja filmu Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy (Star Wars: Force Awaken) dzieje się ok. 30 lat po Powrocie Jedi, kiedy to Rebelianci oraz Imperium stali się odpowiednio Ruchem Oporu oraz Pierwszym Zastępem.

Niezaprzeczalnym dla mnie atutem stało się także zaangażowanie w produkcję aktorów, którzy grali w poprzednich częściach, powodując, że mogłem sobie łatwiej poukładać w głowie kolejne zależności w akcji. Postarzeli się oni oczywiście, ale nadal mogli wypełnić doskonale powierzone im zadanie.

Copyrights: Disney

Copyrights: Disney

 

Od początku aż po samiutki koniec film nie do końca rzuca nam oczywiste fakty, do tego strzelając do nas odmiennymi emocjami, które chce u nas zobaczyć. Za przykład może posłużyć wątek miłosny (lub chociaż zauroczenie) pomiędzy byłym Storm Trooperem z Pierwszego Zastępu – Finem a Rey, czy historia a raczej próba sprowadzenia syna Hana Solo na dobrą drogę czyli dołączenie do Republiki, co skończyło się inaczej niż bym to podejrzewał.

Star Wars VII The Force Awakens 06

Copyrights: Disney

Do jakże i tak już dopracowanej opowieści o świecie Gwiezdnych Wojen, J. J. Abrams dołożył kilka ciekawych elementów w tym droida BB8, kolejną rzeszę dziwacznych i dla niektórych przerażających stworów czy dawkę wspomnianych kilkukrotnie nowych aktorów, wśród których za mało okazało się dla mnie Marka Hamilla grającego Luka Skywalkera, a który pojawił się dosłownie na kila ostatnich minut w filmie. Stary poczciwy Chewbacca również spisał się dobrze o ile nie lepiej.

Także dużym elementem opowieści jest zaangażowanie aktorów, którzy sprawiają iż jesteśmy bardziej w nią uwierzyć, co jest niezwykle istotne w filmach sci-fi. Nawet początkowo przeciętnie dla mnie wypadający Adam Driver z zacięciem próbował udowodnić, że nie da się wyrzucić z wagonu kluczowej akcji, co moim zdaniem ostatecznie mu się udało.

 

Oprawa dźwiękowa i efekty specjalne:

Zarówno efekty specjalne, które z oczywistych względów stanowią rdzeń całej produkcji tak samo jak oprawa dźwiękowa im towarzysząca, stoi na najwyższym poziomie. Niejednokrotnie zastanawiałem się jak zostały one zrobione, poniekąd doszukując się na siłę nieścisłości, ale wam tego nie radzę. Takie myśli odciągają uwagę od esencji tych dodatków, lub może raczej niezbędnych części całej układanki.

Począwszy od wybuchów, walki na miecze (w tym nowy model miecza świetlnego posiadanego przez jednego z liderów Pierwszego zastępu), poprzez reakcje otoczenia na zaistniałą sytuację wprawiało mnie w zachwyt za każdym razem. Bądźmy szczerzy, ile razy normalnie się to zdarza? Jednak tym razem sztuczka się udała i mam nadzieję, że i wy to zauważycie i docenicie starania załogi, która przeszła chyba samych siebie.

Ponieważ premiera gry Star Wars: Battlefront miała miejsce kilka tygodni temu, oglądając zarówno rozwój akcji jak i użyte efekty specjalne utożsamiałem właśnie z nią. Być może taki był zamiar. Tego dokładnie nie wiem. Wiem natomiast to, że w tą grę teraz po premierze filmu, będę grał jeszcze częściej.

 

Podsumowanie:

Copyrights: Disney

Copyrights: Disney

Zajęło mi chwilę po tym jak sklasyfikowałem jednego z generałów rebeliantów jako księżniczkę Leię, tak samo jak kilka innych postaci ze świata Gwiezdnych Wojen. Wiąże się to z nieubłaganym upływem czasu, do którego tempa musiała nadążyć akcja filmu. Za bardzo udaną uważam obsadę, którą wspomniałem zaraz na początku, a z której należy wymienić znakomitą Rey (Daisy Ridley), Fina (John Boytega) czy Poe (Oscar Isaac). Oczywiście nie ujmuję ani odrobiny zasług Harrisonowi Fordowi, którego emocjom byłem w stanie uwierzyć od pierwszego momentu, czy Najwyższemu Liderowi Snoke, granego przez Andiego Serkisa znanego jako Golum z ekranizacji powieści Tolkiena.

Za udaną uważam również humorystyczny element Przebudzenia mocy, który idealnie współgra i balansuje ze strachem, niepewnością czy zaskoczeniem. Reżyserowi J.J. Abramsowi udało się idealnie to wymieszać, w związku z czym otrzymaliśmy danie, którego nie powstydził się by żaden szef kuchni, a w kwestii reżyserów, George Lucas.

Wychodzę z założenia, że nie ma filmów idealnych, są za to ludzie którzy się czepiają i doszukują czasami za bardzo negatywnych cech tam gdzie ich nie ma. W związku z tym, po zauważeniu kilku rzeczy, z którymi bym się nie zgodził, chociażby z uwagi na logikę, odpuściłem sobie aby móc w pełni delektować się całym seansem.

W kilku ostatnich zdaniach chciałbym odpowiedzieć czy warto obejrzeć Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy. Z uwagi na przytłaczającą ilość punktów w mowie bokserskiej przyznałbym nie tyle wygraną na punkty, co nokaut w stosunku do wad, które co prawda są, ale w większości przypadków mogą być zauważalne dla tzw. “wścipskich” lub “czepialskich. Wszyscy pozostali z pewnością się ze mną zgodzą.

Nie potrafię wytłumaczyć jak mi minęło 2,5 godziny z Przebudzeniem Mocy, ale pod koniec seansu miałem nieuchronne wrażenie, że zbliża się koniec mojej niesamowitej przygody z Gwiezdnymi wojnami. Emocje, fascynacja oprawą i chęć większego zatopienia się w historii tego jakże wielkiego uniwersum sprawiły, że zaczęło mnie to poniekąd przerażać. Jednak tak jak bohaterowie filmu, w tym Han Solo, który razem z swoją księżniczką Leią wierzyli, że odzyskają syna (pozostawiam w tym momencie dozę niepewności), tak ja wierzę, że kolejna część kosmicznej sagi trafi do nas tak szybko jak to jest możliwe. Do tego czasu – Niech Moc Będzie z Wami!

 

Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy to najnowsza część kosmicznej sagi, w której tym razem wystąpiły takie gwiazdy jak Harrison Ford, Mark Hamill, Carrie Fisher, Adam Driver, Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac, Lupita Nyong’o,Andy Serkis, Domhnall Gleeson, Anthony Daniels, Peter Mayhew, czy Max von Sydow. Film ten powstał pod szyldem Disneya, po tym jak ten przejął Lucas …

Ocena końcowa

Wątek fabularny
Dźwięk / Efekty specjalne
Aktorzy
Ocena ogolna

Legenda!

Podsumowanie : Przebudzenie Mocy, czyli kolejna opowieść ze świata Gwiezdnych Wojen zaskakuje pod wieloma względami. Nie jest to tylko oprawa audio-wizualna, ale również aktorska, a przede wszystkim emocjonalna. Widzowie z pewnością nie będą żałowali ani jednej minuty z filmu, a na dodatek pozostanie apetyt na więcej.

Twoja ocena: 4.9 ( 1 votes)
94

Odpowiedz: