Home / Aktualności / FURY czyli Furia – recenzja najnowszego filmu z Bradem Pittem

FURY czyli Furia – recenzja najnowszego filmu z Bradem Pittem

Furia (FURY) - mały plakat

Film Furia – anglojęzyczny tytuł FURY – opowiada o wojennym losie załogi czołgu o nazwie FURY, którym dowodzony jest przez Dona Colliera (a ka Wardaddy). Czy faktycznie warto wybrać się na film z Bradem Pittem w roli głównej, który miał ponoć wyciskać przysłowiowe siódme poty z aktorów męczącymi oraz realistycznymi treningami? Na to oraz inne pytania dotyczące filmu Furia postaramy się jak najlepiej odpowiedzieć w niniejszej recenzji.

Załogę czołgu M4 Sherman (FURY)  stanowią: „Wardaddy” (Brad Pitt), „Bible” (Shia LaBeouf), Norman Ellison (Logan Lerman), „Gordo” (Michael Peña) oraz „Coon-Ass” (Jon Bernthal). Najmłodszym członkiem tej załogi jest jedyna osoba nie posiadająca wśród pancerniaków swojego pseudonimu, a więc Norman Ellison. Chłopak dołącza zostaje przydzielony do Furii, po tym jak jego poprzednik został dosłownie rozniesiony po wnętrzu pojazdu po jednym ze starć z armią niemiecką.

Pierwszym zadanie jakie otrzymuje Norman jest wysprzątanie wnętrza czołgu z resztek ciała jego poprzednika, w którym to pojeździe spędzić mu przyjdzie najbliższy czas. To od tego momentu zmierzyć się on musi nie tylko z okrucieństwami wojny, a także z własnym oporem przeciwko zabijaniu wrogich żołnierzy, nierzadko dzieci czy dobijaniu rannych.

Początkowo „młodziak” próbuje jak tylko może unikać sytuacji, w których będzie musiał zrobić to czego najbardziej się obawia, a więc strzelać do ludzi. Pewnego razu jednak to z jego powodu gdy zawahał się strzelić do dzieci z Hilterjugend zginęła cała załoga jednego z poprzedzających ich Shermanów podczas jazdy w kolumnie pancernej. Po tym zdarzeniu dowódca (Brad Pitt) siłą zmusza Normana do zabicia jednego z jeńców wojennych, poprzez zastrzelenie go przytrzymując rękę chłopaka na spuście pistoletu. Po tym fakcie na jednej z akcji młodzik przełamuje się i bez większego zastanawiania się wypełnia rozkazy kolegów.

O ile jednak odgłosy walki zasługują na wysokie noty, o tyle same sceny walki należy określić jako daleko mijające się z realiami pola zalki oraz prawda historyczną. W filmie najwyraźniej na te aspekty w ogóle nie zwracano uwagi, pomimo szumnie rozgłaszanych wiadomości o męczących, wielotygodniowych treningach aktorów, które miały w niczym nie odbiegać od musztry, jaką przechodzą żołnierze.

 O pomstę do nieba wołają takie sceny jak walka trzech Shermanów z czołgiem PzKpfw VI Tiger czy ostatnia, najbardziej „bajkowa” scena filmu, która ma szanse przejść do klasyki gatunku, niestety nie tego, w którym w zamierzeniu twórców ma on być. Otóż scena gdzie załoga uszkodzonej na minie „Furii” po początkowym załamaniu się na wieść, że nadciąga na nich oddział SS z bronią przeciwpancerną i pojazdami mechanicznymi, nagle opamiętuje się i postanawia walczyć w obronie swojego domu, jakim był dla nich ich czołg. Zaalarmowana przez Normana Ellisona załoga postanawia skryć się w pojeździe i udawać trupów do momentu aż SS-mani nie zbliżą się na tyle, by móc wyciąć ich w pień.

Niestety dla Niemców, którzy dysponowali miażdżącą przewagą (około 200-300 Niemców) walczyło jak amatorzy z 5 twardymi jak stal Amerykanami tak nieudolnie, że aż śmiesznie i zarazem tragicznie. Po dosłownie kilkugodzinnej walce mając już w marszu na ramionach Panzerfausty nagle atakujący postanowili je wyjąć dopiero ze skrzynek, lub też dosłownie przez ten czas trafiali w „Furię” jakby przypadkiem strzelając do niej nie tą bronią, której w realnym polu walki użyłby żołnierz. Ba nawet z odległości kilku metrów jeden z atakujących nie trafił z Panzerfaustu w założony cel, a Brad Pitt niczym Robocop czy Terminator oparierał się nie tylko kulom lecącym w jego kierunku (jedynie dosięgły go dwa pociski), ale nawet dwóm granatom wrzuconym do wnętrza czołgu, jakby nawet w jednej z ostatnich scen chciał pozostać piękny i gładki niczym Ken dla swojej Barbie.

Nie można przy okazji ww. scen nie wspomnieć, że w filmie nie ma prawie „standardowej” amunicji, którą dzielnie zastępuje jej świetlny wariant. Niemcy dla przykładu strzelają na czerwono, zaś Amerykanie na zielono-niebiesko. Przypomina Wam to coś? Tak to jakby nie przymierzając kolory nawiązujące do kolorów mieczy świetlnych oraz laserów w Gwiezdnych Wojnach. Być może ten chichot losu lub autoironia producentów filmu pchnęła ich w kierunku tego typu akcentów. Może chcieli nie wprost powiedzieć „Patrzcie jakimi wielkimi fanami sagi George’a Lucasa jesteśmy” lub też po prostu w dobie coraz płytszych filmów pod względem fabuły chcieli oni dać widzom zza oceanu to co najbardziej lubią, czyli widowiskowe sceny akcji, które z realizmem i prawda historyczną mają tyle wspólnego co Przygody Kubusia Puchatka.

Z pewnością film Furia zapamiętamy, a być może dla wielu widzów tytuł filmu okaże się proroczy poprzez wywołanie furii spowodowanej stratą czasu i na szczęście niewielkich pieniędzy, wydanych na zobaczenie tej produkcji;) Naszym zdaniem lepiej można zorganizować czas i spożytkować 15 zł potrzebne na zakup biletu, no chyba, że jesteśmy fanami Brada Pitta i jesteśmy w stanie zobaczyć nawet najgorszy film z jego udziałem lub też jesteśmy fanami miksów Szeregowca Ryana i Gwiezdnych Wojen.

Źródło: Informacja własna, zdjęcia: Internet

Film Furia – anglojęzyczny tytuł FURY – opowiada o wojennym losie załogi czołgu o nazwie FURY, którym dowodzony jest przez Dona Colliera (a ka Wardaddy). Czy faktycznie warto wybrać się na film z Bradem Pittem w roli głównej, który miał ponoć wyciskać przysłowiowe siódme poty z aktorów męczącymi oraz realistycznymi treningami? Na to oraz inne …

Ocena końcowa

Fabuła
Sceny walki
Dźwięk
Ocena ogólna

Podsumowanie : Furia (FURY) to film wyłącznie dla fanów Brada Pitta oraz "wzniosłych" dzieł w stylu Szeregowca Ryana, gdzie fantazja, bajkowość oraz widowiskowość ponad rzeczywistość mają pierwszeństwo przed wartościową fabułą oraz historią.

Twoja ocena: 4.03 ( 11 votes)
57

O użytkowniku Łukasz Szałas

Pasjonat motoryzacyjny i komputerowy. Wieloletnia praktyka w konfiguracji zestawów komputerowych poparta dogłębną wiedzą z zakresu informatyki.